Sobota, 15 Października 2011
Przemek Niemiec piąty w słynnej Lombardii!
Przemysław Niemiec znów ukończył włoski jesienny klasyk w top 10. Tym razem zawodnik Lampre-ISD w legendarnym Giro di Lombardia (Il Lombardia) zajął doskonałe piąte miejsce. Po zwycięstwo sięgnął Oliver Zaugg (Leopard-Trek), który po ataku w końcówce wjechał na metę w Lecco jako solista.
Do podjazdu pod Valcava z przodu znajdowała sześcioosobowa ucieczka m.in. z Johanem Vansummeren (Garmin-Cervelo). Wtedy do pracy wziął się peleton, a przede wszystkim Liquigas-Cannondale z Sylwestrem Szmydem. Co prawda grupka harcowników zdołała utrzymać się w czołówce, ale było ich już tylko trzech.
Na zjeździe z Colma di Sormano ucieczka należała definitywnie do przeszłości. Zaatakowali m.in. obrońca tytułu Philippe Gilbert (Omega Pharma-Lotto), Jakob Fuglsang (Leopard-Trek) oraz Vincenzo Nibali (Liquigas-Cannondale). Z Madonna del Ghisallo na pierwszej pozycji wyjechał samotny Nibali, który prowadził do Villa Vergano na sześć kilometrów do kreski.
Ivan Basso (Liquigas-Cannondale) narzucił ostre tempo, w wyniku którego peleton zmniejszył się do ośmiu zawodników z Niemcem w składzie. Po ataku Zaugga uformowała się pięcioosobowa frakcja "myśliwych": Basso, Niemiec, Daniel Martin (Gramin-Cervelo), Domenico Pozzovivo (Colnago-CSF Inox) i Joaquin Rodriguez (Katiusza). Nie zdołali już jednak dogonić Szwajcara.
Drugie miejsce w sprincie wywalczył Martin, a trzecie Rodriguez, który za swoimi plecami zostawił Basso oraz Niemca (+ 8 sek.). Bardzo dobrze pojechał również Rafał Majka, który trzymał się czołówki. Ostatecznie młody Polak z Saxo Bank-Sungard zameldował się na 26. miejscu ze stratą 1.11 min. Szmyd był 59. (+ 12.31 min.).